Aplikacja Życie

Koleżanka na FB wrzuca informację o przebiegniętych kilometrach. Co mnie rozbroiło najbardziej, to sformułowanie:

„wykonuje czynność „run”, korzystając z aplikacji [XY]”.

To ja się pochwalę, że wykonuję czynność ‚eat’, nie korzystając z żadnej aplikacji !:)

Od razu głosy: „ej z ‚eat’ jak nie wrzucisz zdjęcia to się nie liczy ;]”, „To jakbyś zjadła, ale nie zjadła. Nie liczy się.”

 

No dobra, użyję zatem aplikacji Biting and Chewing.  A do wykonania czynności ‚drink’ może skorzystam z Sip and Swallow. Potem wykupię aplikację do wykonania czynności ‚read’, może Letters Matching, a jak zrobię upgrade, może nawet uda się wykonać czynność ‚read with understanding’ ! 

Zakrztusiłam się. To chyba wtyczka Shockwave Flash przestała działać. Trzeba zaktualizować pakiet Breathe do wykonywania czynności ‚live’, bo coraz częściej się zawieszam.

🙂

Reklamy

Kopsnij pan szluga!

Od prawie trzech lat obowiązuje zakaz palenia w miejscach publicznych.

Jako niepaląca bardzo się cieszę, że mogę koło południa skoczyć do kawiarni i potem chodzić resztę dnia w tych samych, nieprześmierdłych ciuchach. Wieczorem wybierając się do knajpy, nie muszę zastanawiać się, czy jest sens myć włosy i wkładać świeżą bluzkę, które zaraz i tak będą do mycia / prania. Na koncercie nie muszę odskakiwać od spontanicznych gestów rąk dzierżących knoty ani kaszleć pół nocy po powrocie z klubu (mam astmę i dym raczej mi nie służy). Może już nigdy nie będę załamywać rąk nad nowymi spodniami z wypalonymi dziurkami od popiołu. I tak dalej, i tym podobne.

I to koniec oczywistej części o oczywistych korzyściach niepalenia.

Bo ja zazdroszczę palaczom.

Nie czarnych płuc i żółtych zębów, ale …. czasami mają lepiej.

A choćby taka banalna sytuacja. Stoją sobie ludzie na przystanku. Grudniowy wieczór, zimno, w nosie tworzą się stalaktyty. Koksowników niet. I nagle trach! ognik zapalniczki lub, rzadziej, zapałki. Mikrosekunda ciepła. A potem kilka minut ciepłego dymu prosto do płuc.I wydmuch, strumień ciepła przez usta, otaczający nos, i policzki. Nie wiem, czy to faktycznie rozgrzewa, ale samo wyobrażenie podwyższa temperaturę.

Dwa, kwestia stylu. Ileż się człowiek nakupuje dodatków, namota sobie tych chust, ozdóbek, okulary zmienia, nakrycia głowy. Wszystko, żeby wyglądać różnie, modnie, by nastrój wyrazić i poprawić. A taki palacz ma łatwiejsze życie. Bo zależnie od potrzeb można być: seksownym wampem, tajemniczą femme fatale, knajackim cwaniaczkiem, rockmenem, a nawet mechanikiem (pet przyklejony do kącika warg). Można roztaczać aurę pośpiechu, rozleniwienia, filozoficznego spokoju, zadumy, erotycznego podtekstu (ach te skojarzenia z długim i okrągłym przedmiotem w ustach) i stresu. Palić z wyższością, potajemnie, buntowniczo, zamaszyście, ukradkiem. Zależy jak trzymasz papierosa, jak się zaciągasz i wydmuchujesz dym. Stajlowe rewolucje za kilka złotych.

Jak to jest, że w jakiejkolwiek pracy zawsze znajdzie się przerwa ‚na fajkę’. Ba, przerwY. Nikt nie robi o to afery, że to tak naprawdę ileś minut nieróbstwa, że zajmuje czas, w którym można by zrobić coś pożytecznego (i opłacalnego, z punktu widzenia firmy). Czas na fajkę jest niemal świętym immunitetem, rytuałem, w którym nie wolno przeszkadzać wyznawcom. A ile osób taksuje niechętny wzrok szefa, gdy chciałby spokojnie przegryźć kanapkę. Kawa? Biegiem do i z automatu i do biurka, przecież możesz, siorbiąc, wbijać cyferki w Excela. Owszem, bywają przerwy na lunch, ale palacze mają te dodatkowe minut więcej – płatne! – ciekawe, czy ktoś policzył, ile godzin w tygodniu na to wychodzi. Znajomy miał marzenie, żeby móc wyjść się po prostu trochę przejść, bo była ładna pogoda. Niedługo, kilka minut, tyle co innym zajmuje wypalenie trzech papierosów. Po „ojcowskiej rozmowie” z kierownikiem więcej nie próbował. Zacząć palić jednak nie zamierza.

Przegrzana maszyna potrzebuje odłączenia na moment. Przeładowany komputer się zawiesza, można go też ‚zamrozić’, gdy nie jest akurat potrzebny. Spróbuj się tak zawiesić na parę minut. Pogapić w dal, może pomodlić się albo pomedytować. Zakład, że za chwilę ktoś zacznie irytująco machać Ci ręką przed oczami, pstrykać palcami, napominać ‚nie śpij!’ albo pytać, o czym tak myślisz. A teraz zrób to samo z papierosem. Nikt o nic nie pyta, nikt Cię nie rusza, bo przecież COŚ robisz. Palisz. Z każdym wdechem i wydechem przepływają przez Ciebie czas i myśli, niemal widoczne w rytmie dymu. Przy papierosach powstały pewnie plany podboju świata, przemeblowania pokoju, zmiany koloru włosów czy choćby ułożenie mentalnej listy zakupowej. Nie bez kozery Churchill palił cygara, Szymborska i Chmielewska dymiły jak elektrociepłownia a Borewicz po przerwie na papierosa miał koncepcję rozwiązania sprawy. Indianie w dymie odczytywali znaki, może to jakoś przetrwało?

Skoro mowa oIndianach, skojarzenie z fajką pokoju narzuca się samo. O godzinę już nie ma sensu pytać, bo każdy ma komórkę, czytelnictwo tak spada, że odrywanie od lektury pytaniem ‚co czytasz’ jest niegrzeczne. Jak inaczej można kogoś zagadać? Prosząc o tytułowego szluga bądź ogień. A jak nam się istota na przykład płci przeciwnej (piszę „na przykład”, bo w dzisiejszych czasach są różne opcje i (dez)orientacje) spodoba, można rozwinąć to w dwustopniową zabawę: najpierw papieros – szybkie spojrzenie, może uśmiech, potem ogień -ach, jacy jesteśmy roztrzepani – i już pole do zagadania. Proste?

Poza tym, mimo kryzysu, palacz zawsze znajdzie te kilkanaście złotych na paczkę fajek. Bez skrupułów. A ja zastanawiam się, czy raz w tygodniu kupić sobie gazetę wartą nieraz połowę wartości paczki.

Zdrowie? Zobaczcie, jak wszyscy się trzęsą nad palaczami. Ile kampanii, programów, reklam. Nieraz aż zazdroszczę temu panu z gumą nicocośtam albo plasterkiem. Pożuje człowiek, zaklei się i jaki szczęśliwy. Jaka satysfakcja z poprawy wyników zdrowotnych, szybciej biega, mniej kaszle, spadają mu różne zagrożenia. A człowiek niepalący może dostrzegać tylko pogorszenie zdrowia. Ech, jak o tym synu marnotrawnym..

To jak, może jednego? A nie, jednak podziękuję. Ty płać i się truj, a ja powdycham. 😉

Bo to fajna kobieta była

Sezon michałków uczelnianych rozpoczęty! 😀

Nowy student w grupie. Siedzi całe zajęcia, patrząc spode łba i odpowiadając półgębkiem. Po zajęciach podchodzi:

Student: Wie Pani, właściwie zastanawiałem się, czy nie przejść do innej grupy, czy dam sobie tu radę. Ale tak patrzyłem i wygląda Pani na fajną osobę.

Ja: Niech Pan się nie da nabrać, to tylko pozory!

[Kurtyna]