Rubryka: zawód wykonywany / wykonanie zawodowe

Urzędnik. Inspektor. Nauczyciel. Browarnik.

Pisarz. Astronom. Grafik. Poeta.

Tu powinny pojawić się nazwiska i zagadka: jak myślisz, kim byli.

Czytając biogramy różnych sławnych ludzi, zaczęłam się zastanawiać: no właśnie, KIM byli. Że Lech Wałęsa to przywódca Solidarności, niejako ‚po drodze’ będący elektrykiem, wydaje się oczywiste. Albo Franz Kafka – pisarz, a tak na co dzień kontroler jakości pracy.

Ale na przykład Bruno Schulz, który mordował się z dzieciakami jako nauczyciel, nie znosił tego, no ale przecież jakoś musiał zarabiać. Przy okazji pisał. A teraz wszyscy pamiętają go jako pisarza i rysownika, o pedagogicznej pracy nieraz nie mając pojęcia.

A Jan Heweliusz? Wszyscy znali go jako browarnika (właściciela browaru), a działalność astronomiczną traktowano jako nieszkodliwe hobby.

W Gdańsku Stanisław Przybyszewski pracował w dyrekcji Kolei.

Tak myślę sobie, czy byli urzędnikami, przedsiębiorcami, nauczycielami, PRZY OKAZJI tworząc artystycznie? Czy może byli głównie artystami, wynalazcami, pracę stałą traktując wyłącznie jako stałe źródło przychodu. Jak to rozróżnić? Jak zmierzyć, policzyć? Czy wybitne zasługi na jednym polu oznaczają, że inny powinien pójść w cień? W końcu taka praca ‚od-do’ zajmowała im duży kawał życia i nieraz wysiłku.

Tak sobie myślę, zastanawiając się trochę egoistycznie, kim właściwie jestem ja. Moja praca zarobkowa jest zawodem ‚spokojnym’, dość przewidywalnym. A na jej marginesie zajmuję się twórczymi działaniami, które traktuję bardziej jak rozrywkę, bo gdybym miała w ten sposób zarabiać (a mogłabym), urobiłabym się po łokcie i przypuszczam, że przestałoby mi to sprawiać przyjemność. Ale może kiedyś będę znana właśnie z tych zdjęć / tekstów / występów/ co mi tam jeszcze przyjdzie do głowy, a nie z lat stabilnej pracy? Czy może powinnam więc przerzucić ciężar uwagi i wysiłku na dotychczasowe hobby?

A kim TY jesteś, czytelniku? 🙂

——————————————————–

PS. Janusz L. Wiśniewski – rybak, informatyk, chemik, pisarz. Ciężki orzech do zgryzienia w kontekście określenia zawodu.

Co tam panie w polityce? Spece trzymają się mocno!

Wredotka pisze:

„Idąc tokiem myślenia jednego z ekspertów Macierewicza, mogłabym wejść w skład komisji badającej przyczyny pożarów, bo kiedy byłam mała, zapalił mi się rękaw koszuli flanelowej.”

http://wredotka.pinger.pl/m/19956744

A ja, a ja?

Ja mogę być specem od powodzi:
1. Mieszkam nad morzem.
2. Zalałam sąsiadów kilka lat temu.
3. W te wakacje sąsiad z góry zalał mnie.

Gdzie słać podanie?
:D