Wiem, że nic nie wiem. Ale się dowiem.

„Staycation” czyli zwiedzanie własnego miasta lub jego okolic.  Koncepcja znana mi od lat. Przeczytałam ostatnio artykuł na ten temat. I jedno mnie uderzyło.

W miejscu, w którym żyjemy od lat częściej chcemy się czuć raczej przewodnikami niż turystami. Turysta przecież nic o naszym mieście nie wie, a my znamy je od podszewki.

Skąd założenie, że znamy nasze miasto od podszewki? Co wiem o moim mieście i skąd? Zaczęłam robić rachunek turystycznego sumienia. Z rozbiciem na dwa miasta, bo prawie połowę życia spędziłam w każdym z nich.

Miasto 1 – od przeprowadzki z rodzicami we wczesnym dzieciństwie do końca szkoły średniej. Nie jest to moje miasto rodzinne, bo nikt stąd nie pochodzi, nie mam tu żadnych korzeni. Niewiele zabytków, minimum wydarzeń kulturalnych.  Źródło wiedzy o mieście: lekcje języka obcego, tematy wypracowań „Opisz swoje miasto”. Przyjeżdżali do nas uczniowie na wymianę i pokazywaliśmy im nasze ‚skarby’. Zdanie „La ville etait bombardee pendant la deuxieme guerre mondiale” pamiętam do dziś 🙂

Więcej niż rówieśnicy wiedziałam o okolicach miasta dzięki coweekendowym wypadom rodzinnym. Lasy, plaże, miejscowości. Ale też tylko wybrane, utartymi szlakami.

Miasto 2 – Od studiów tu osiadłam.  Zdarzyło się oprowadzać znajomych. Ale też w sumie moja wiedza kończyła się na tym, co każdy wie – taki a taki kościół, brama, pomnik. Bardziej kojarzę, gdzie mieszkają lub pracują członkowie mojej rodziny, niż W CZYM. Ościenna Gdynia składała się w mojej wyobraźni z jednej ulicy zakupowej, a Sopot z Molo.

Minęło parę lat i zaczęłam się interesować. Może po tym, jak natknęłam się na resztki fortyfikacji w znajomym parku i zapragnęłam się dowiedzieć co to? Może ktoś opowiedział mi coś nieoczywistego o miejscu, które wydawało mi się nieciekawe? Nie pamiętam.

W wielu miastach, w tym i w moim, są organizowane spacery tematyczne. Na pierwsze poszłam z poczuciem wyższości: o, ciekawe co oni tam ludziom powiedzą o moich stronach, wyszłam z uczuciem.. wstydu! Tak, wstydziłam się, że JA TU PRZECIEŻ MIESZKAM, a pewne nazwiska, fakty słyszę po raz pierwszy w życiu. No przecież ja to POWINNAM wiedzieć! Tylko chwila, zaraz – skąd? Wyssać z mlekiem matki? Przyjąć metodą osmozy z wiatrem? Wypić z wodą z kranu? Na studiach? Jak to jest, że o tylu innych miejscach wiem prawie wszystko, a swoim prawie nic? Popatrzyłam na półkę, na której tłoczą się albumy, mapy, wspomnienia i przewodniki po … górach, oddalonych o prawie 1000 km. Nyka, Parma, Czerwińska, Malczewski, Zaruski, Jalu Kurek. Stale uzupełniane i aktualizowane. Trochę mniej ogólnych opracowań o Polsce. A o moim mieście? Gdzieś tam nieśmiało wygląda przewodnik po mojej aglomeracji. Sprzed 10 lat z okładem. W komputerze linki na strony Zakopanego i Alpy, mogłam na bieżąco śledzić stan ośnieżenia Giewontu. Coś o Kaszubach? No gdzieś była jakaś mapa, a może jest u rodziców? Eeee…

To świetna zabawa, ale tylko wówczas, gdy podejdziemy do niej niczym do spowiedzi – tłumaczy Konrad Szklarski. Czemu jak do spowiedzi? Bo trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że niewiele wiemy o własnym mieście.

Znajomość własnego miasta od podszewki to bujda na resorach. Im szybciej się zda z tego sprawę, tym lepiej dla nas. To tak samo jak ze znajomością współczesnej historii. Człowiek nie jest w stanie poznać i przyswoić całej bieżączki. I może się okazać, że za paręnaście lat nasze dzieci spytają ‚Mamo, tato, pamiętacie takie a takie wydarzenie?’ I wybałuszymy oczy, słuchając jego opisu. No co jest? Wstyd, bo przecież ŻYLIŚMY wtedy. No i co z tego? Może byliśmy chorzy, na wakacjach, może działo się coś ważnego w naszym życiu? Albo po prostu nie chciało nam się zajrzeć w internet czy telewizor? I nie ma w tym nic złego, ale warto zdać sobie z tego sprawę, że NIE WIEM.

Nie wiem… ale się dowiem. 🙂

Cytaty z: http://natemat.pl/67811,byc-turysta-we-wlasnym-miescie-moda-na-staycation-powoli-podbija-polske

Advertisements

9 thoughts on “Wiem, że nic nie wiem. Ale się dowiem.

  1. ciekawa refleksja .. tak często włąśnie bywa że ‚cudze chwalicie a swego nie znacie’ .. tzn znamy ale inaczej tak nie ksiażkowo ale namacalnie życiowo,.. przez wspomnienia .. bardzo subiektywnie kojarzymy miejsca przez pryzmat naszego życia .. a często odwiedzając te miejsca ponownie jakby przemieszczamy się w czasie i przestrzeni ..
    .. ale to fajna sprawa z wycieczkami po swoim mieście .. całkiem przypadkiem w tym roku natknąłem się na takie wydarzenie kiedy zatrzymałem się na 2 dni w Lublinie jako turysta i spontanicznie dołączyłem do grupy oprowadzanej przez woluntariuszy zakochanych w swoim mieście .. i obszedłem z nimi Starówkę dowiadując się wiele ciekawostek z historii … po południu tego samego dnia równie przypadkowo napotkałem inną grupę z inną panią przewodnik .. to samo miejsce ale mówiła o innych ciekawostkach i zwracała uwagę na inne rzeczy wokół ,, było to fascynujące, jak wiele innych spojrzeń nawet takich książkowych na to samo miejsce .. dołączyłem i do tej grupy i warto było przejść niby te same miejsca jeszcze raz :^)) ale inaczej

    Lubię to

  2. Pokora wobec poznawanego przedmiotu – im więcej wiemy, tym więcej jest jeszcze przed nami 😀 Nie ufam ludziom, którzy twierdzą, że o swojej okolicy wiedzą wszystko. Sama przez ostatnie dwa lata intensywnych poczynań na tym polu stwierdzam, że samo „mieszkanie” gdzieś znawcami nas nie czyni – a mimo tego, że Piernikowo było przez 10 lat najtrwalszym punktem na mapie dla mnie i nawet pomieszkując tu, a nie mieszkając na pełnych prawach, wiedziałam o nim całkiem sporo, to dziś widzę, że oj, malutko, malutko…

    Lubię to

  3. Pingback: Wiem, że nic nie wiem. Ale się dowiem. | Prawie robi różnicę

  4. O swoim mieście też nie wiem za wiele. Jak przyjechałby znajomy i chciał zwiedzić to i owo to pokaże kilka zabytków topowych i koniec mojego repertuaru. Pójdźmy dalej – więcej ciekawych miejsc widziałam poza Polską niż u siebie. Byłam na Karaibach, ale w Zakopanem czy na Mazurach nigdy. Trochę wstyd…muszę to nadrobić.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s