Dyktanda’94

Mam przyjaciółkę. Krejzolka jak ja. Razem urządzamy różne ‚kicz party’ albo padamy ze śmiechu czytając stare pamiętniki czy zeszyty.

Ostatnie spotkanie to hasło ‚język polski’. Wyciągnęłyśmy szkolne zeszyty z dyktandami i doszłyśmy do zgodnego wniosku. Treść dyktand jest miejscami totalnie pozbawiona logiki! Upychanie jak największej ilości słówek z ‚literką’ skutkuje siarczystym absurdem.

Tu kilka cycatów:

1. Opowiadanie o dziewczynce na imieninach koleżanki:

“[…] Irenka odłożyła gitarę na segment i włączyła komputer. Kosmonauta miał duże zęby. Gryzł konserwy. To był nonsens-nie gra, więc wzięłyśmy egzemplarz nowej encyklopedii. Miała ciekawy ornament, gęsto zapisane strony i rozwinęła naszą inteligencję.[…]”

– jak to ornament rozwija inteligencję ;)

2. O ulu i pszczelarzu:

“[…] Mistrz pszczelarz dał przykład pracowitości. Mężczyzna zna tajemnice owadów i wie, że mogą dopaść i gryźć. Siedząc na ławce myślał o swym wierzchowcu. Kuśnierz uszył mu futro, które odpędza ziąb i mróz.”

– co ma pszczelarz do wierzchowca? I dlaczego wierzchowiec chodzi w futrze?? :)

3. Mój nr 1 – hrabia miał chandrę:

“[…] Chłodny, chmurny dzień nastał wokół posesji hrabiego. W salonach zaświeciło słońce, bo hrabia wyzdrowiał i oczekiwał wizyty szlachetnego monarchy Henryka.”

– nie wiedziałam, że obecność słońca zależy od stanu zdrowia :)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s