Życie upgraded

Ciekawa refleksja:

http://sexytherapy.wordpress.com/2013/07/14/koniec-koncow/comment-page-1/#comment-1084

„gdybyś mogła wrócić do przeszłości, zmieniłabyś coś? Od razu podskoczyłam – ooo, a masz maszynę czasu? Ale potem już ostrogami rozsądku się dźgnęłam – i powiedziałam głośno Nie. Nie wracam. Wszystko działo się tak, jak miało. Przez to co było, jestem tu gdzie jestem.”

A ja lubię czasem myśleć, że żyję życiem alternatywnym.

Nieraz zastanawiam się:  jak wyglądałoby moje życie, gdybym: wtedy odeszła, odezwała się, przemilczała, nie odebrała, nie poznała, zdecydowała inaczej. Gdybym wybrała inne studia, wyjechała, poznała. Koleżanka powiedziała kiedyś, że drażni ją myśl, iż gdzieś na świecie właśnie może iść ulicą mężczyzna jej życia – z tym, że ta ulica może być w Iranie, Stanach albo na drugim końcu miasta. I strasznie ją to frustruje, gdy uświadamia sobie, że być może nigdy go nie spotka. I że dokonuje wyborów, nie wiedząc, czy inny nie byłby lepszy.

A ja wtedy pomyślałam: może kiedyś poszłam inną ścieżką, okazała się błędna i ktoś dał mi szansę naprawienia tego, wymazując tamtą decyzję z pamięci?

Może właśnie żyjemy tą lepszą wersją naszego życia? Najlepszą z możliwych?

🙂

Advertisements

11 thoughts on “Życie upgraded

  1. To, na ten moment, jest jedyna wersja życia, którą żyjemy. Pewnie dostępne będą inne, w równoległych wszechświatach. No ale na ten moment…hyh…Skoncentrujmy się na #tuiteraz. Wystarczy do szczęścia i braku niefortunnych rozkminek. Pozdrawiam ciepło 🙂

    Lubię to

  2. No cóż. Szczerze mówiąc i ja lubię takie gdybanie, choć nie jest ono podobno dla ludzkiej psychiki dobre. Ja częściej składaniam się ku myślom, że jest mnie po prostu nieskończenie wiele 🙂 Że mam tyle alternatywnych ścieżek życia, że doświadczam wielu niesamowitych rzeczy, szczątkowo odczuwając je w swoim „najrealniejszym” dla mnie życiu 🙂
    A co do kwestii wyborów, ukochanego na drugim końcu miasta itp. Przede wszystkim, jeżeli zakładamy, że to ten jedyny, dla nas, wybrany itp. to powinno się mieć również świadomość tego, że prędzej czy później go spotkamy, bo nie ma czegoś takiego jak „oj, muszę wybierać w życiu mądrze, bo inaczej porypią mi się życiowe ścieżki i go nie spotkam” 🙂 Z drugiej strony, wcale nie wiemy, czym jest kierowani, jak i dlaczego? Pozostaje wiara, że idziemy w dobrą stronę 🙂 Potykając się, błądząc, klnąć, ale idziemy 🙂 To jest chyba najważniejsze 🙂

    Lubię to

  3. Wniosek mi się bardzo podoba 😀

    Swoją drogą, istnieje w coachingu taki eksperymencik. Klientowi proponuje się, by wykonał w swojej głowie istne salto mortale – skok z dużej wysokości polega na powierzchownym, ale jednak, wyobrażeniu sobie siebie dziś żyjącego takim życiem (chodzi o pożądane cele i zmiany) jakim żyć się chce 😀 Koziołkowanie podczas tego skoku (ma być salto, nie tylko mortale) to fikołki mentalnego poruszania się w czasie wstecz, jak najdalej, aż do dzieciństwa z opcją zmiany wszystkiego w taki sposób, żeby zaowocowało pożądanym efektem w dniu dzisiejszym. Zazwyczaj po drodze człowiek się buntuje i rozczarowuje i mówi „nie” okolicznościom, które miały pewnie tak pięknie wyhodować mu wspaniałe życie 😀 Potem zabieramy się za dokładne określenie celu na dzień dzisiejszy, ale nie grozi już nam myślenie typu „gdybym mogła cofnąć czas” itp. i wykorzystujemy cały potencjał chwil minionych w takiej formie i treści, w jakiej mijały 😉

    Lubię to

  4. Oo, jakie ciekawe przemyślenia 🙂

    Może nie do końca klarownie napisałam, o co mi chodzi. A chodzi o to, że lubię myśleć, zamiast ‚trzeba było powiedzieć /zrobić / wybrać coś innego – LEPSZEGO’, że właśnie to jest to LEPSZE – teraz. Może kiedyś właśnie wybrałam tę drugą, obecnie wydającą mi się tak atrakcyjną. Wybrałam i … rozczarowała mnie. Więc poprosiłam o ‚replay’, cofnięcie do momentu, gdy mogłam coś zmienić. I wybrałam ponownie – tym razem już tak jak trzeba. I TO jest właśnie to ‚trzeba’ – teraz.

    Oglądaliście „Efekt Motyla”? Podobają mi się wnioski tego filmu (w nim akurat mało pozytywne, ale pokazujące pewną logikę).

    Lubię to

    • „Efekt Motyla” bardzo często wskazuje się właśnie omawiając takie tematy. To ogólnie jest temat rzeka. Powrót do przeszłości, nawet umotywowany poprawą swojej obecnej sytuacji według mnie, miałby jednak zbyt duże konsekwencje.

      Zresztą inaczej na ten temat będzie się wypowiadał neurobiolog, inaczej psychoterapeuta, jeszcze inaczej fizyk, filozof czy specjalista od new age. Mnie – jako prostemu człowiekowi odpowiada wizja życia, w którym pewnego dnia po prostu trafię na swoje miejsce. Wsunę się jako pasujący puzelek w odpowiednie miejsce i w zasadzie to, co mnie do tego doprowadziło nie będzie już takie istotne 🙂

      I myślę sobie, że droga, która nas wiedzie przez życie, jest odczuwalna przez nas jako droga (dynamiczny okres czasu, kiedy wciąż dążymy do „czegoś” (obranego celu, pragnienia, sukcesu, szczęścia itp.)) przestaje być drogą, kiedy trafimy na ten odpowiedni czas oraz to jedyne, odpowiednie miejsce 🙂 Fajnie byłoby w każdym razie 🙂

      Lubię to

      • Hm, a może cała ta droga to właśnie sens i cel? Chrześcijanie wierzą, że życie jest drogą do Wieczności, nie wiem, jak w innych religiach, ale i filozofowie i literaci mówili, że ;wszystko płynie’ i porównywali życie do rzeki, podróży, czyli generalnie ruchu, zmian. Także w tej drodze powinniśmy czuć się dobrze, na miejscu, bo wymarzonego celu możemy nigdy nie osiągnąć.

        W ogóle fajna dyskusja się zrobiła 🙂

        Lubię to

  5. „Wszystko płynie” – ja, zgodnie ze swoją filozofią życia, rozumiem to tak, że wszechświat lubi ruch. Wibracje, fale, odpowiednie częstotliwości 🙂
    Kwestia osiągania celu jest naprawdę tematem na osiem flaszek wódki i cztery drzemki 🙂 Więc nawet nie zaczynam 🙂 Ale zgadzam się w stu procentach z tym, że na swojej drodze powinniśmy się czuć dobrze 🙂 Bo do znudzenia już wszystkim powtarzam :): nie pozytywne myślenie (często wywoływane w nienaturalny sposób, co wcale nas nie pociesza i nie czyni szczęśliwymi), ale pozytywne emocje kreują to, co nas otacza 🙂
    Więc odżywiajmy się dobrymi emocjami i niech się nam wszystkim dobrze darzy 🙂

    Lubię to

  6. często sobie myślę, ze gdybym mogła jeszcze raz doświadczyć niektorych rzeczy to bym zrobiła coś inaczej, lepiej, ale potem i tak dochodzę do wniosku, ze to co było dało mi jakieś lekcje na przyszłosc i nie żałuje tego co było, bo to jest moje

    Lubię to

  7. piękna refleksja …każdy z nas ma takie rozstaje nieraz wielokrotnie

    The Road Not Taken

    Two roads diverged in a yellow wood,
    And sorry I could not travel both
    And be one traveler, long I stood
    And looked down one as far as I could
    To where it bent in the undergrowth;

    Then took the other, as just as fair,
    And having perhaps the better claim
    Because it was grassy and wanted wear,
    Though as for that the passing there
    Had worn them really about the same,

    And both that morning equally lay
    In leaves no step had trodden black.
    Oh, I kept the first for another day!
    Yet knowing how way leads on to way
    I doubted if I should ever come back.

    I shall be telling this with a sigh
    Somewhere ages and ages hence:
    Two roads diverged in a wood, and I,
    I took the one less traveled by,
    And that has made all the difference.
    Robert Frost

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s