Kręca reklamę na mojej plaży

Od dwóch dni część plaży w mojej dzielnicy jest zamknięta, otoczona biało-czerwonymi barierkami i nudzącymi się panami ochroniarzami (ostatnio jeden z nich sypał piasek do butelki, wysypywał i tak w kółko). Na środku wielki namiot Żywca, zaimprowizowany ogródek piwny, sztuczne palmy (pewnie będą potem wciskać, ze to Teneryfa:)). Kilka uliczek zablokowane wozami transmisyjnymi, gigantycznymi wysięgnikami i reflektorami. Tubylcze dzieciaki mają atrakcję, żulki wypełzły z knajp i uśmiechają się szczerbatymi żuchwami.

Czemu o tym piszę? Chodzi, moi drodzy, o rzucające się w oczy zderzenie. Między realnym otoczeniem a światem tworzonym dla reklamy. Kiedy w centrum Warszawy kręcony jest kadr do luksusowego serialu, nic się w tym nie gryzie. Ale ten fragment dzielnicy, dawnej wioski rybackiej, przypomina scenografię do „Szkiców węglem” tudzież „Ludzi bezdomnych” („podmokłe czworaki”). Co drugi dom nosi tablicę „Do rozbiórki” lub „Grozi zawaleniem”, mimo to twardo powiewają w nich firanki. Ogródki zamienione na rupieciarnie, stare fotele pełniące funkcję mebli ogrodowych. Ponure podwórka, po których ‚wymowne’ dziesięciolatki biegają z papierosami, wąska ulica wybrukowana kostką – kojarzą się raczej z planem „Uwagi”.

I w tym wszystkim białe furgonetki ze sprzętem filmowym, kamery, fantazyjnie ubrani Project Managers i Public Relations Advertisement Accountants Kij Wie Co Jeszcze. Zabawa na plaży, fiesta maniana. A wystarczyłoby pół obrotu kamery w bok, żeby pokazać prawdziwy świat, rozpadające się budynki, w których mieszkają ludzie, którzy zamiast Żywca wybierają „Piwo Żywe” lub „Złotego Lwa” sprzedawane w pobliskiej „Knadze”. O których zapomniała Rada Miasta, zajęta organizowaniem EURO 2012 . Może to ujęcie byłoby bardziej inspirujące i potrzebne niż kreowanie sztucznej rzeczywistości wiecznej zabawy.

Wiedziałam, że reklama kłamie, ale nigdy, że w Żyw(c)e oczy.
[czwartek, 14 czerwca 2007]
Advertisements

2 thoughts on “Kręca reklamę na mojej plaży

  1. Zdarzenie-zderzenie 😀 Zabawne, że trend udawanej rzeczywistości tak mocno się trzyma. Jakby się tak przyjrzeć, to większość reklam tego typu nie różni się aż tak bardzo od odpowiedników (i reklamy tv i graficzne) z lat 50-tych czy 60-tych („zachodnich”). Z drugiej strony nie wiem co gorsze: ta pseudorzeczywistość poddana obróbce wygładzania kantów i detali czy pseudoartyzm niektórych reklam, gdzie abstrakcja osiąga poziom absurdu (jak ten facio skaczący do basenu przez drzwi samochodu)…

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s